gestbuk
::
grudzień '07
2008
styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec
::
mail
...rozkoszne sam na sam...
22.07.2008 :: 21:23 Komentuj (3)
Otwieram okno szeroko. Gwiazd brak. Wychodzę na balkon. Chłód przenika moje kości. Włączam muzykę. Moje mentalne pokłady systemu nerwowego przeżywają orgazm. Totalne wyciszenie w całym wyczuleniu na dźwięki. Każdy z nich mizia pojedynczy neuron. Swoją siłą przenosi przez synapsę do następnego sępa nerwowości pańskiej i budzi stan rozmarzenia.
Nie znam miłości. Nie doznaje jej i nie darzę nią. Przereklamowany slang komercjalizacji społecznej antymózgów, demagogów, populistycznych braci mediów. Slang. Kiedyś miłością określano stan emocjonalny. Dziś? No właśnie. Nic. Nie istnieje?
Ale kocham. Kocham ten stan. Ten który teraz mam. Więc dalej, głośniej, mocniej. Niech muzyka gra. Papieros niech się tli. Kawa niech się parzy. Alkohol chłodzi? Dziś rozkosznie muzycznie. Bez nałogów. Chociaż ich nie mam. Ale dziś bez papierosa, bez kawy, bez alkoholu.
Muzyka, ja, okno, myśli. Moje myśli.
...Lubię ten stan
Rozkoszne sam na sam
Cisza i ja
Cisza, ja i czas
Udaje, że świat
Zamyka się
W tych czterech ścianach
A za nimi pustka
Lubię ten stan
Cisza, ja i czas...
...like the circles going 'round the sun...
20.07.2008 :: 18:09 Komentuj (1)
Wznoszę głowę wysoko. Oczy kieruję na słońce. Świat wiruje. Tracę grunt. Siła we mnie. Odkrywam ją na nowo. Wyciągam na światło dzienne.
Wiem, że mogę. Że te pokłady istnieją. Że scenariusz mój jest możliwy i cele moje "niech się stanie"- jedno "amen", trochę czasu i zacznie koło toczyć się w rytm przeze mnie wystukiwany. Siłę mam i wytrwałość, i generalnie paletę na życie odkopaną z dni pościelonych mną, a nie mentalnym NIE na wegetacje.
I w tej mocy całej mojej wszystko ma swój sens. Ale problem mam, gdzie słabość istnieje. Bo potrzeba wzrasta w siłę, a zaspokojenie... nie.
Potrzebuję ciepła. Dłoni. Wsparcia. Chwili dla mnie i jakiś nas. Potrzebuję. Mężczyzny brak. I potrzeba trwa.
ps. remont trwa. a ten młody pracownik... ech:P
...Whoa, I need a man to love me.
Don't you understand me, baby?
Why, I need a man to love.
I gotta find him, I gotta have him like the air I breathe.
One lovin' man to understand can't be too much to need.
(...)
Whoa, I need a man to love me
Oh, maybe you can help me, please.
Why, I need a man to love.
But I believe that someday and somehow it's bound to come along
Because when all my dreams and all my plans just cannot turn out wrong...
...surrounded by the border of disorder...
15.07.2008 :: 23:11 Komentuj (1)
Zabiegana batalia. Pierwszy dzień z głowy.
Pozostała reszta życia.
Abstrahując- "taka dziewczyna nie będzie kupować biletu w moim autobusie. bolą nogi? nie? to sobie porozmawiamy". I tak minęło 35 minut dnia. Uroczo? Żenująco lansujące. Ot i cała filozofia. Bądź co bądź- 1.75zł moje. Majątek.
Cud.
Myślałam, że będzie gorzej. Że pluton szarych osobników mego mózgu rozpocznie bunt. Ale nie. Chyba rozpoczął rewolucje. A może to faza ewolucji? Jedno i drugie wskazuje na postęp. A jak już postępować, to w dobrym kierunku.
Miód.
Poza tym to wszelkie stosunki synapsowe są martwe. Ze zmęczenia. Człowiek zmęczony nie myśli, nie rozmyśla, nie filozofuje.
Malina.
Także dzień pozytywny. No normalnie cud, miód i malina. I tej wersji będę się trzymać. Dla ludzkości. A co mi zależy. Bo po co drążyć temat żenady w społeczeństwie, który kierunek to właśnie ten dobry, że zmęczenie to wykańcza...
Sensu brak.
Fajnie jest, więc cieszmy się.
...Ever moving over to the way I wanna be attract an energy
Past time stored in my memory
As we are struggling to make sense of human nature distraction
Like a fairground attraction
Communication interacts like we
So reason over remedy ready me infinitely
But lately I admit hard times have hit
But still I like knowing I'll break through it...
by Marika
for Layout4you