Zabiegana batalia. Pierwszy dzień z głowy.
Pozostała reszta życia.

Abstrahując- "taka dziewczyna nie będzie kupować biletu w moim autobusie. bolą nogi? nie? to sobie porozmawiamy". I tak minęło 35 minut dnia. Uroczo? Żenująco lansujące. Ot i cała filozofia. Bądź co bądź- 1.75zł moje. Majątek.
Cud.

Myślałam, że będzie gorzej. Że pluton szarych osobników mego mózgu rozpocznie bunt. Ale nie. Chyba rozpoczął rewolucje. A może to faza ewolucji? Jedno i drugie wskazuje na postęp. A jak już postępować, to w dobrym kierunku.
Miód.

Poza tym to wszelkie stosunki synapsowe są martwe. Ze zmęczenia. Człowiek zmęczony nie myśli, nie rozmyśla, nie filozofuje.
Malina.

Także dzień pozytywny. No normalnie cud, miód i malina. I tej wersji będę się trzymać. Dla ludzkości. A co mi zależy. Bo po co drążyć temat żenady w społeczeństwie, który kierunek to właśnie ten dobry, że zmęczenie to wykańcza...
Sensu brak.
Fajnie jest, więc cieszmy się.


...Ever moving over to the way I wanna be attract an energy
Past time stored in my memory
As we are struggling to make sense of human nature distraction
Like a fairground attraction
Communication interacts like we
So reason over remedy ready me infinitely
But lately I admit hard times have hit
But still I like knowing I'll break through it...


Name:


Komentarze:

19.07.2008 :: 18:35 :: 83.29.216.77
lokatorka
dobrze czasem zapomnieć, jak bardzo jest chujowo i twierdzić, że jest fajnie... coś o tym wiem.

//gotowego scenariusza nie ma na pewno. ale chciałabym wierzyć, że wszystkie te rzeczy, które mnie spotykają, zawierają w sobie jakąś celowość.